Dzieje pewnego certyfikatu szlacheckiego.

  • Wszędzie, wszędzie na planecie
  • Braci moich ryty ślad!
  •      Zygmunt Hr. Krasiński („Psalm miłości”)
  • Jest to najbardziej niecodzienna historia odnalezienia certyfikatu szlachectwa, jaką spotkałem. Dzięki uprzejmości Hr. Juliusza Ostrowskiego z Krakowa, byłego Prezydenta Związku Polskich Kawalerów Maltańskich, przytaczam na fragment listu jego brata opisujący odnalezienie dokumentu.
  • „Wczoraj mieliśmy dosyć niecodzienne pytanie. Pojawił się ksiądz, pełniący obowiązki misjonarza przydzielonego do rezerwatu indiańskiego w pobliskiem miasteczku Pala. Przywiózł niesamowity dokument, który jemu z kolei zaprodukował jeden z najstarszych Indian mieszkający w jego rezerwacie, nazwiskiem Gauche. Ten Indianin, obecnie około 70-letni i zupełnie niemiejący czytać czy pisać, chciał się od księdza dowiedzieć o treści dyplomu, który według niego był w posiadaniu jego rodziny od generacji. On uważał to za dokument pozostawiony przez administrację hiszpańską. Ku naszemu osłupieniu to się okazał dyplom szlachectwa, wspaniale napisany i narysowany po polsku, datowany we Lwowie w roku 1846, z pieczęciami i podpisami. Wystawiony jest w imieniu cesarza Austrii i króla Galicji i Lodomerii i wszystko wskazuje na to, że nie jest fałszerstwem. Dyplom na mówi, że Bartłomiej Dąb Gołaszewski herbu Kościesza, pan na majątku Gołasze, jest szlachcicem etc,.etc. Jak to powiązać z tym prymitywnym Indianinem? Czy pan Gołaszewski tu przyjechał i pozostał z Indianami i razem z Indianka założył rodzinę? Na próżno gubimy się w domysłach. Krysia Saling spekuluje, czy on nie przyjechał jako jeden z austriackich kawalerzystów w świcie Maksymiliana w 15 lat później, a po klęsce rojalistów czy możliwe, że tu pozostał? W każdym razie ten Indianin jest chyba jedynym człowiekiem na świecie, który nie rozumiejąc ani słowa z tego wszystkiego może być półszlachcicem polskim”.
  •          Tomasz Hr. Ostrowski 1, San Diego, California, USA, 29 sierpień 1994
  • Certyfikat dotyczy przedstawiciela rodu Gołaszewskich znanego z herbarzy i metryki szlacheckiej. Był nim Alfred Zygfryd Aleksander, trojga imion, z Gołasza Gołaszewski h. Kościesza, syn Bartłomieja, c.k. tajnego radcy, prezesa Trybunału Apelacyjnego i członka galicyjskich stanów, i jego pierwszej małżonki Józefy z Poletyłłów h. Trzywdar. Teza o przyjeździe tegoż szlachcica galicyjskiego i polskiego do Meksyku w świcie cesarza Maksymiliana w 1864 wydaje się mocno hipotetyczna. W tym bowiem roku Alfred Gołaszewski liczył 60 lat.

    • ● Boniecki Adam, Herbarz polski, t. 6, Warszawa 1903, s. 198.
    • ● Poczet szlachty galicyjskiej i bukowińskiej, Lwów 1855, s. 68.

    1 syn Jana i Anny z Hr. Broel-Platerów Hr. Ostrowskich z Ujazdu, tłumacz i Kawaler Honorowy                                                                                                                                       i Dewocyjny Suwerennego Zakonu Maltańskiego, osiadły od lat w USA.