Szlachta polska po 1918 r. – aspekt prawny i organizacje szlacheckie.

Pojęcie szlachty polskiej.

                Szlachtą polską – w znaczeniu ściśle historycznym możemy nazwać stan szlachecki istniejący do schyłku XVIII w. na ziemiach Rzeczypospolitej Obojga Narodów nękanej kolejnymi rozbiorami. Jej upadek nie oznaczał kresu istnienia szlachty polskiej, która stała się odtąd częścią szlachty mocarstw ościennych i podlegała prawom stanu szlacheckiego wynikających z ustawodawstwa cesarstwa rzymskiego narodu niemieckiego (później austriackiego), królestwa pruskiego i cesarstwa rosyjskiego. Jeżeli przyjmiemy, że państwa te w żadnym aspekcie nie były sukcesyjne w stosunku do Rzeczypospolitej, to równocześnie wszelkie ich akty prawne w odniesieniu do szlachty należałoby uznać za nie mające mocy prawnej. Byłoby to jednak oczywistym historycznym i prawnym nonsensem! Działalność Heroldii Cesarstwa Rosyjskiego wraz z okresem istnienia Heroldii Królestwa Polskiego oraz „polskich” Deputacji Wywodowych rosyjskich guberni zachodnich, pruskiego Urzędu Heroldyjnego i galicyjskiego Wydziału Stanów (później Wydziału Krajowego) we Lwowie spowodowała duże zmiany w liczbie i strukturze szlachty polskiej, począwszy od zwykłych czynności rejestracyjnych po żmudną procedurę legitymacyjną, noszącą, zwłaszcza w Rosji po powstaniu listopadowym, znamiona represji. Niezależnie od oceny tych zaborczych instytucji, bezsprzecznym pozostaje fakt, że ich działalność miała ogromne znaczenie rejestracyjne dla ogółu szlachty polskiej, nieodzowne w warunkach nowoczesnych monarchii, w kierunku której ewoluowała również Polska po 3 Maja 1791 r. Wreszcie mimo depolonizacyjnych skutków – poprawiła wizerunek szlachty polskiej na tle szlachty zachodniej Europy.

                Mamy więc dziś do czynienia z potomkami szlachty polskiej, których przodkowie dokonali legitymacji szlacheckiej w ramach istniejących praw monarchii austriackiej czy rosyjskiej (w Królestwie Polskim jako szlachta polska) względnie złożyli przysięgę na wierność monarsze (w Prusach). Z drugiej zaś strony pozostają wszyscy ci, których przodkowie byli autentyczną szlachtą przed 1795 rokiem i którzy z powodu wielu złożonych przyczyn nie potrafili swego szlachectwa udowodnić lub zachować. Biorąc pod uwagę czynnik historyczny, do szlachty polskiej należałoby zaliczyć jedynie rzeczywistych potomków tych rodzin, które przed ostatnim rozbiorem należały do stanu szlacheckiego Rzeczypospolitej. Tego rodzaju zaściankowy punkt widzenia nie da się pogodzić z obiektywnym pojmowaniem naszych dziejów, czego przykładem było choćby oktrojowane prawnie Królestwo Polskie, gdzie o sprawach rejestracji szlachty decydowali jej polscy przedstawiciele.

                Pozostaje jeszcze co najmniej kilka kategorii szlachty mieszkającej po rozbiorach na ziemiach polskich, których nie sposób pominąć. Są to potomkowie szlachty nobilitowanej w Królestwie Galicji i Lodomerii oraz nowej szlachty Królestwa Polskiego. Wśród tych ostatnich znaleźli się również ci, którzy z różnych przyczyn nie potrafili udowodnić staropolskiego szlachectwa. Następną grupę stanowi spora liczba osób nobilitowanych w Rosji oraz szlachta, niekiedy utytułowana, zawdzięczająca wyniesienie do godności szlacheckiej przez Stolicę Apostolską, Cesarstwo Francji, Królestwo Belgii, Włoch czy różne państewka niemieckie o ustroju monarchicznym. Wreszcie ostatnią kategorię stanowić będą spolonizowani przedstawiciele obcej szlachty osiadłej na ziemiach polskich. Wszyscy oni aktualnie mieszkający na terenie III Rzeczypospolitej, a także przebywający w innych krajach i poczuwający się do więzi z Polską, mają równorzędny status pod względem szlachectwa niezależnie od jego pochodzenia. Zamiast pojęcia szlachta polska bardziej uniwersalna, a przynajmniej równoległa wydaje się dziś nazwa szlachta w Polsce i w krajach z nią niegdyś związanych, jako nawiązująca do wspólnego dziedzictwa historii w tej części Europy.

Sytuacja prawna szlachty polskiej po 1918 r.

                Szlachectwo na terenie ziem polskich do 1918 roku miało ochronę prawną, ściśle związaną z gwarancjami ustawodawczymi trzech mocarstw zaborczych. Kiedy nastąpił ich upadek stało się elementem martwym. Konstytucje Republiki Czechosłowackiej z 10 XII 1918, Republiki Austrii z 3 IV 1919, Republiki Weimarskiej z 11 VIII 1919, Rzeczypospolitej Polskiej z 17 III 1921 oraz Sowietów z 6 VII 1923 zniosły nie tylko stanowe przywileje szlachty, predykaty, partykuły i tytuły rodowe. Jakby tego było mało autorzy ich autorzy ogarnięci obłędem, uzurpując sobie boskie prerogatywy, ogłosili również likwidację szlachty jako takiej, przy czym Sowiety, idąc za przykładem rewolucji francuskiej, nie poprzestały bynajmniej na ideowych deklaracjach. W istocie Rzeczypospolita Polska w artykule 96 ust. 2 Konstytucji Marcowej stwierdziła swoje désintéressement cofnięcie prawnej ochrony wobec szlachectwa, herbów i tytułów. Notabene artykuł ten został przyjęty na sali sejmowej licznymi głosami posłów pochodzenia szlacheckiego, z których tylko jeden stanął w obronie historycznej przeszłości. Pośpiech z jakim uchwalono ów antyszlachecki artykuł spowodował później konieczność wydania praw dodatkowych w 1927 i 1931 roku, znoszących resztki różnic stanowych na ziemiach wschodnich państwa polskiego oraz ograniczeń praw i przywilejów obywateli z tytułu ich pochodzenia.

                Pominięcie przez Konstytucję Kwietniową z 1935 roku artykułu antyszlacheckiego poprzedniczki nie przywracało stanu poprzedniego wobec artykułu mówiącego o równości wobec prawa, jak i ustaw okołokonstytucyjnych. Opinia przedwojennych prawników była w tej istocie zgodna: w kwestii używania tytułów i oznak szlachectwa (np. w dokumentach oficjalnych) potrzebne było wydanie osobnej szczegółowej regulacji, czego nigdy nie uczyniono mimo pewnego zainteresowania tą kwestią 1. Jednym z gorących inicjatorów prawnego wskrzeszenia herbów rodowych był publicysta i prawnik Stanisław Cat Mackiewicz 2.

                W efekcie działalności prawnej po 1918 roku powstała sytuacja, w której nikt formalnie posiadanymi tytułami rodowymi nie mógł się posługiwać w dokumentach publicznych. Natomiast w życiu prywatnym każdy, kto chciał, mógł takowych używać, zwłaszcza wyimaginowanych. W metrykach stanu cywilnego księża często pisali to czego zażyczył sobie petent. Nawet w aktach stanu cywilnego byłego obszaru pruskiego zdarzały się wypadki używania tytułów, co było jednak rzadkością i stanowiło formalne złamanie prawa. Na to samo narażał się każdy urzędnik, który tytuł książęcy potomka Gedymina czy Ruryka wypowiadał zbyt gorliwie. Istniały ponadto jeszcze niewielkie enklawy, gdzie szlachectwo akcentowało swoje istnienie, jak przywileje rodowe w odniesieniu do ordynacji i fundacji. Jak zauważył Szymon Konarski: „Nikt prawnie nie był szlachcicem, ale sygnet szlachecki stał się artykułem pierwszej potrzeby”3.

                Ustawy wydane po 1945 roku przez władze komunistyczne dotyczące akt stanu cywilnego i zmian nazwisk pogmatwały sprawę umożliwiając masowo niekontrolowane przyjęcie i zmianę nazwisk. Przede wszystkim zlikwidowano społeczną formę kontroli za sprawą rezygnacji z ogłoszenia zamiaru zmiany nazwiska w formie urzędowej poprzez „Monitor Polski”, a tym samym możliwość protestu ze strony osoby prawnie zainteresowanej. Z kolei artykuł 3, ust. 2 ustawy z dnia 15 XI 1956 roku o zmianie imion i nazwisk z późniejszymi zmianami zastrzega wprawdzie, że wniosek taki nie ma miejsca „gdy wnioskodawca ubiega się o zmianę nazwiska na nazwisko historyczne wsławione na polu kultury i nauki, działalności politycznej, społecznej albo wojskowej, chyba że posiada członków rodziny o tym nazwisku 4 lub jest powszechnie znany pod tym nazwiskiem. W praktyce oznacza to, że przyjęcie nazwisk „Adam Mickiewicz” czy „Tadeusz Kościuszko” nie jest możliwe, a „Kalkstein-Stoliński” czy „de Lehndorff” nie stanowi żadnej przeszkody.

                Pewien wyłom, w istocie pozorny stanowi postanowienie Sądu Najwyższego z 4 II 1998 r. (sygn. I CKU 204/97) dotyczące sprostowania aktu urodzenia przez dodanie przed nazwiskiem partykuły „von”, odpowiadające francuskiemu „de”, holenderskiemu „van” i polskiemu „z”, nazwane w literaturze prawniczej „partykułą szlachecką”. Sąd Najwyższy uznał, że spełnia ona jedynie rolę wyróżnika, właściwego językowi kraju pochodzenia danej osoby fizycznej i nie może być traktowane jako tytuł rodowy czy inny 5 . Jest to w istocie nawiązanie do pragmatycznego artykułu 3 § 109 Konstytucji Weimarskiej z 1919 roku, postanowieniem którego tytuły rodowe stały się częścią nazwisk. W praktyce oznacza to również, że osoby, który przodkowie byli szlachtą w byłym państwie pruskim mogą wystąpić o przywrócenie właściwej partykuły, a nawet innego tytułu. Nie oznacza to jednocześnie, iż w drodze decyzji organu państwowego dana osoba otrzymała w jakikolwiek sposób potwierdzenie szlachectwa.

                Nie sposób pominąć bardzo istotnego głosu w dyskusji nad sprawami dotyczącymi szlachty polskiej z ostatniego dziesięciolecia, zwłaszcza tej średniej i drobnej, której pochodzenie uległo zatarciu w ciągu ostatnich pokoleń. W ich imieniu występował znany naukowiec i mecenas sztuki, dr Andrzej Ciechanowiecki z Londynu, zwolennik Urzędu Heroldii przy Prezydencie III Rzeczypospolitej 6. Sprawa ta wobec braku zainteresowania w okresie prezydentury Lecha Wałęsy nie spotkała się z odzewem 7.

Organizacje polskiej szlachty i niektórych krajów wschodnich.

                Szlachta polska po 1918 roku nie podjęła próby stworzenia jednolitej i zwartej organizacji, choć w dwudziestoleciu międzywojennym takie szanse istniały, choćby ze względu na spore możliwości materialne jej przedstawicieli, a zwłaszcza ziemiaństwa i elit politycznych, wywodzących się z najlepszych rodów szlacheckich. Było jednak kilka ciekawych inicjatyw, jak i masowych organizacji, w których przedstawiciele szlachty polskiej odgrywali rolę dominującą. Wymieniam je w kolejności rzeczowej, z odniesieniem do czasów współczesnych, jeśli organizacja została reaktywowana ostatnimi laty.

Kolegium Heraldyczne Polski, Litwy i Rusi.

                Inicjatorem powstania tej organizacji był wygnaniec z ukrainnych kresów Hrabia Ludgard Grocholski (1884-1954), wcześniej założyciel „Instytutu Heraldycznego” w Warszawie, będącego rodzajem współczesnego biura heraldycznego. Kolegium zarejestrowano 7 XI 1929 roku jako stowarzyszenie społeczno-kulturalne zajmujące się sprawami elity politycznej, a przede wszystkim rycerstwa i szlachty. Na czele Kolegium stanął Książę Zdzisław Lubomirski (1865-1943), były regent i kilkunastu przedstawicieli znanej szlachty. Na łamach wydawanego „Herolda” (1930-1936) stowarzyszenie zainicjowało dyskusję nad odrodzeniem stanu szlacheckiego, kontynuowało Księgę Herbową Juliusza Hr. Ostrowskiego oraz wydało kilka cennych publikacji genealogicznych, prowadziło akcję przeciwko przywłaszczaniu nazwisk szlacheckich, jak i nadawaniu takiż nazwisk dzieciom niewiadomego pochodzenia. Wreszcie przyczyniło się do powołania lub reaktywowania kilkunastu szlacheckich organizacji rodowych, angażowało się w odbudowę Zakonu Grobu Świętego w Polsce oraz w restaurację herbów rycerstwa polskiego w kaplicy na Kahlenbergu pod Wiedniem. Komitet Kolegium Heraldycznego powołał 15 IV 1932 Związek Rycerski dla zachowania i rozbudzenia w społeczeństwie ducha rycerskiego. Wzrastające potrzeby finansowe doprowadziły do przekroczenia cienkiej granicy pomiędzy tego rodzaju działalnością, a zwykłym hochsztaplerstwem, choć prowadzonym pod szyldem Instytutu Heraldycznego, stwierdzającego rodowitość szlachecką i przeprowadzającego wywody. Założono tam coś na wzór ksiąg szlacheckich pod nazwą Generalny Armoriał Rycerstwa i Szlachty, gdzie zarejestrowano oficjalnie w okresie międzywojennym 1240 „legitymacji”. Jaka była ich wartość możemy jedynie przypuszczać znając działalność inicjatora na polu potwierdzania rzekomych tytułów szlacheckich w Hiszpanii, które było zwykłą farsą obliczoną na zysk. Należy podkreślić, iż wśród grona najbliższych współpracowników, w odróżnieniu od współczesnych podobnych organizacji, poza jednym wypadkiem (zresztą majstersztykiem), nie znalazły się osoby o wątpliwym pochodzeniu szlacheckim 8. Wśród klientów natomiast występowały osoby o wyraźnie nieszlacheckim rodowodzie.

Klub Szlachecki w Wilnie.

                O organizacji tej, istniejącej do końca II Rzeczypospolitej, wiadomo stosunkowo mało. Była to zapewne kontynuacja organizacji szlacheckiej byłej guberni wileńskiej. Wśród 164 osób należących do Klubu w latach 1926-1927 dostrzegamy oprócz nazwisk miejscowej szlachty nieco przedstawicieli z rodów inflanckich, należących wcześniej do autonomicznych Heroldii (inflanckiego czy kurlandzkiego Ritterbanku), których zmiana granic lub reforma rolna na Łotwie przeniosła do Wilna i okolic9.

Związek Szlachty Zagrodowej.

                Było to szczególne zjawisko w państwie nieuznającym prawnie stanu szlacheckiego i jego elementów, gdzie w imię polityki, przy poparciu najwyższych czynników politycznych i wojskowych, rozpoczęto budzenie świadomości herbowej szlachty. W związku z ukraińską ofensywą nacjonalistyczną w województwach południowo-wschodnich podjęto akcję odbudowy zniszczonej polskości tych ziem, wraz z podniesieniem rozwoju gospodarczego i kulturalnego. Tym celom służył zjazd szlachty Podkarpacia we Lwowie 17 X 1937 roku, który powołał organizację z siedzibą w Przemyślu. Prowadzona rewindykacja wśród zrutenizowanej i w dużym stopniu prawosławnej ludności, przyniosła do wiosny 1939 roku powołanie 452 kół szlachty zagrodowej, skupiających przeszło 41 000 członków w województwach lwowskim, stanisławowskim i tarnopolskim! Później rozpoczęta akcja na terenie województw poleskiego i wołyńskiego dała w tym ostatnim przeszło 4000 członków. Organem doradczym Związku był Komitet do Spraw Szlachty Zagrodowej na Wschodzie Polski przy Towarzystwie Rozwoju Ziem Wschodnich, posiadający własną sekcję naukową z dziesiątkami wybitnych naukowców z czołowych ośrodków akademickich. Komitet wydał szereg prac naukowych zarówno o charakterze monograficznym, jak i przyczynkowym, od spisów rodów szlacheckich po opracowania poszczególnych obszarów. Związek dysponował własnymi organami, jak „Kalendarz Związku Szlachty Zagrodowej” czy „Pobudka”10.

Związek Zaścianków Polskich Ziem Północno-Wschodnich.

                Organizacja szlachty zagrodowej na kresach północno-wschodnich powołana na zjeździe w Grodnie 18 IV 1937 roku pod protektoratem miejscowych czynników wojskowych. Do 1939 roku działał czynnie głównie w dwóch powiatach: grodzieńskim i wołkowyskim (538 członków w 1938 roku). Jego organem był dwutygodnik „Nasza Okolica”.

Związek Polskich Kawalerów Maltańskich Suwerennego Rycerskiego Zakonu Szpitalników Świętego Jana Jerozolimskiego zwanego Rodyjskim lub Maltańskim.

                Polska organizacja tego rycerskiego zakonu szlacheckiego liczy obecnie na 130 członków ZPKM liczba osób pochodzenia szlacheckiego wynosi, w różnych kategoriach, szacunkowo blisko 78%, a szlachty utytułowanej 29%i. Jeśli chodzi o tę ostatnią to w ostatnim okresie odsetek ten uległ niewielkiemu zmniejszeniu wskutek odejścia trzy lata temu kilkunastu członków m.in. z arystokratycznych rodów (na dzień dzisiejszy nie jest reprezentowany w związku żaden przedstawiciel domu książęcego Radziwiłłów), ale liczba ta nadal wykazuje tendencję wzrostową poprzez nowe przyjęcia. ZPKM pozostaje centrum elity polskiej szlachty i jego właśnie przedstawiciel był w ubiegłym roku zaproszony na spotkanie federacji europejskich związków szlacheckich, zwanych C.I.L.A.N.E. - Commission d'Information et de Liaison des Associations Nobles.

Związki Ziemian.

                Wprawdzie już od schyłku XIX w. termin ziemianin nie zawsze kojarzył się ze szlachtą to w polskich organizacjach ziemiańskich przeważał zdecydowanie element szlachecki. W skład ukonstytuowanej w okresie międzywojennym Rady Naczelnej Organizacji Ziemiańskich wchodziły następujące Związki Ziemian: Pomorski, Wołyński, Wielkopolski, Krakowski, Lwowski, Kresowy i najliczniejszy Warszawski. W 1929 roku organizacje te liczyły blisko 8000 osób i wykazywały tendencję spadkową. Przykładowo w Kresowym Związku Ziemian na 820 członków więcej niż 90% stanowiło w 1938 roku notoryczną szlachtę1. Dzisiejsze reaktywowane Polskie Towarzystwo Ziemiańskie, powołane w 1990 roku, liczy obecnie przeszło 2000 członków. Trudno jednak ocenić procent osób pochodzenia szlacheckiego. Procentowo będzie on jednak zdecydowanie niższy.

                Ponadto szlachta stanowiła przed 1939 rokiem zdecydowane grono wielu elitarnych klubów i towarzystw, jak: Klub Myśliwski czy Towarzystwo Zachęty Hodowli Koni. Klub Myśliwski w Warszawie założony jeszcze w okresie zaboru rosyjskiego przed 1877 rokiem grupował liczne grono najprzedniejszych przedstawicieli rodów szlacheckich. W 1934 roku na 144 członków (pomijając kilku przedstawicieli obcej dyplomacji), aż 134 z nich stanowiło notoryczną szlachtę, zaś 73 legitymowało się tytułami szlacheckimi względnie takowych używało12. W Towarzystwie Zachęty Hodowli Koni na 158 członków, aż 146 było pochodzenia szlacheckiego, w tym 52 miało prawo względnie używało tytułów szlacheckich13.

Polskie Towarzystwo Heraldyczne.

                Wprawdzie od początku powstania była organizacja skupiająca miłośników nauki i w coraz większym stopniu przedstawicieli nauk historycznych, to jednak przeglądając spis członków z roku 1934 łatwo dostrzec, iż na 199 członków fizycznych, potomkowie rodzin szlacheckich stanowili szacunkowo blisko 85% ogółu, w tym szlachty utytułowanej bądź tytułów używającej występowało aż 18,5%!14 W kolejnych latach tendencja ta nadal utrzymywała się. Ponadto zainteresowanie szlacheckimi korzeniami w społeczeństwie polskim było tak silne, iż po burzliwej dyskusji przyjęto możliwość wydawania certyfikatów w rodzaju potwierdzenia historycznego szlachectwa na podstawie istniejących archiwaliów i ogłaszania wykazów drukiem. Niestety tę historyczną próbę weryfikacji, jedyną możliwą w warunkach ustroju republikańskiego, przerwał wybuch wojny15. W działalności reaktywowanego w roku 1988 Polskiego Towarzystwa Heraldycznego sprawy naukowe odgrywają rolę zasadniczą i nie ma już miejsca z kilku obiektywnych przyczyn na taką działalność. Struktura obecnych członków Towarzystwa jest już całkiem inna, choć można tu znaleźć kilka historycznych nazwisk. Natomiast dzisiejsze Towarzystwo podejmuje szereg cennych inicjatyw zmierzających do publikacji, zwłaszcza materiałów źródłowych dotyczących szlachty polskiej.

Związek Szlachty Polskiej.

                Idea tej organizacji narodziła się w 1990 roku w Gdańsku i zaowocowała w dwa lata później pismem “Verbum Nobile”. Związek Szlachty Polskiej został zarejestrowany w 1995 roku w Gdańsku. Młoda i nowatorska organizacja rozpoczęła pracę organiczną od podstaw mającą za cel przybliżenie tradycyjnych wartości szlacheckich w społeczeństwie. Jest otwarta dla osób pochodzenia szlacheckiego. Nowy rozdział w dziejach organizacji zapoczątkowało powołanie jesienią 2008 nowego Zarządu Głównego pod prezesurą Hr. Henryka Grocholskiego z przeniesieniem władz do stolicy. Siedzibą Związku jest obecnie Hotel „Europejski” w Warszawie reprywatyzowany na rzecz potomków dawnych właścicieli z kręgu arystokracji i szlachty polskiej. W szeregach blisko 530 osobowej organizacji (elitarny Związek Szlachty Litewskiej liczył przed wojną 61 osób) można odnaleźć dziś nazwiska najprzedniejszych rodów dawnej Rzeczypospolitej. Mocną stroną nowych władz jest wzrastająca rola tzw. komisji wywodowej, gdzie znaleźli się wysokiej klasy specjaliści od zagadnień związanych z genealogia, heraldyką i prawodawstwem szlacheckim. Przed Związkiem stoi nadal ogromne zadanie pokoleniowej pracy i nadanie mu większego rozmachu działania, co pozwoliłby zaistnieć na szerszym europejskim forum.

  • Zdzisław Ks. Lubomirski              Janusz Ks. Radziwiłł
  •       (1865-1943)                             (1880-1967)
  • Klub Zachowawczo-Monarchistyczny.

                    W organizacjach monarchistycznych okresu międzywojennego było wiele osób pochodzenia szlacheckiego czy arystokratycznego. Aktywnymi działaczami byli m.in.: Aleksander Ks. Drucki-Lubecki (1861-1926), Zdzisław Ks. Lubomirski (1865-1943), Jan Hr. Tyszkiewicz (1896-1939), Zygmunt Hr. Kurnatowski (1858-1936), Władysław Skarbek-Malczewski, Janusz Ks. Radziwiłł (1880-1967) czy Władysław Rostworowski (1870-1946). W 1926 r. trzech ludzi: Konstanty Hr. Broel-Plater, Kazimierz Marian Morawski (1884-1944) i Hieronim Hr. Tarnowski (1884-1945) założyło Klub Zachowawczo-Monarchistyczny. Klub ten został reaktywowany 7 III 1988 r., a po jego rejestracji dwa lata później pierwszym wiceprezesem został Kacper Hr. Krasicki. Choć Klub propaguje ideę „arystokratyzmu ducha” i – jak wielokrotnie powtarzał jego dawny prezes, a obecnie poseł na Sejm RP, Artur Górski – pochodzenie szlacheckie nie jest automatycznym biletem wstępu do organizacji, w jej szeregach zadomowiło się wielu herbowych o poglądach prawicowo-konserwatywnych. Członkami jego byli lub są m.in.: Jan Potocki, Piotr Hr. Łoś, ś.p. Michał O. Żółtowski, Krzysztof Ks. Radziwiłł, Stanisław Rostworowski, Tadeusz Prawdzic-Goliński, Stanisław Sas-Tarnawski, Kazimierz Odrowąż-Mieszkowski. Zawsze stanowili oni jednak nie więcej niż 10% członków organizacji. Natomiast członkostwo honorowe otrzymali m.in.: syn przedwojennego założyciela Klubu Stanisław Hr. Tarnowski – Męciński (1918-2006) i Mikołaj Ks. Radziwiłł.

    Związki Rodowe i Rodzinne.

                    Ta forma organizacji wewnątrzrodzinnej znana na terenie Polski od XIX w., przybierała formę organizacji prawnych, zarejestrowanych, o własnym statucie. Po 1918 roku przeżyła swój renesans za sprawą m.in. Hrabiego Ludgarda Grocholskiego. Po 1990 roku odrodziło się względnie powstało kilkanaście podobnych, jak przykładowo Związek Rodu Żółtowskich, Koło Nałęczów czy Stowarzyszenie Rodu Duninów. Potomkowie szlachty ongiś Rzeczypospolitej Obojga Narodów, która pozostała na ziemiach litewskich i białoruskich mają obecnie dwie organizacje szlacheckie.

    Królewski Związek Litewskiej Szlachty (Lietuvos Bajoru Karališkoji Sąjunga).

                    Ta organizacja kulturalno-społeczna, powstała w Wilnie 23 IV 1994 r., nie ma ambicji politycznych (brak poparcia dla idei reprywatyzacji). W deklaracji ideowej nie nawiązano wyraźnie do idei Wielkiego Księstwa Litewskiego, zaś członkami związku mogą być jedynie osoby, które udowodniły swoje szlachectwo sprzed 1773 roku! Organizacje cechuje dość liberalne podejście do członkostwa (możliwość dziedziczenia szlachectwa po kądzieli). Na stronie internetowej Związku podano liczbę członków na ponad 3000. Liczba ta ze względu na charakter Związku nie oznacza rzeczywistych potomków szlacheckich rodów ze względu na charakter prawa szlacheckiego zarówno w odniesieniu do tradycji szlacheckiej Rzeczypospolitej Obojga Narodów, jak i Europy. Członkami Związku według oficjalnych publikacji były lub są osoby zagraniczne nie mające nic wspólnego ze szlachectwem względnie ze szlachtą litewską, a niekiedy nawet uprawiające działalność na granicy hochsztaplerstwa. Organizacji dość daleko do kadrowej, ideowej i pełnej znanych rodów organizacji Związek Szlachty Litewskiej (Lietuviu Bajoru Draugija) istniejącej w latach 1928-1940.

    *

                    W stosunku do szlachty byłego Wielkiego Księstwa Litewskiego wylegitymowanej ze szlachectwa po rozbiorach Polski względnie nobilitowanej istnieje również od niedawna instytucja, której opinie będą ważne choćby ze względu na kwalifikacje naukowe osób w niej zasiadających. Mowa o powołanej 25 III 2002 roku Heroldii przy kancelarii Głowy Cesarskiego Domu Rosji Wielkiej Księżnej Marii Władimirownej. Na czele Heroldii stanął kandydat nauk historycznych Stanisław Władimirowicz Dumin, m.in. członek Historyczno-Genealogicznego Towarzystwa w Moskwie i Polskiego Towarzystwa Heraldycznego.

    Związek Szlachty Białoruskiej (Zhurtavannie Belaruskaj Sliachty).

                    W swojej deklaracji ideowej nawiązuje do tradycji Wielkiego Księstwa Litewskiego, a jej członkostwo jest otwarte dla wszystkich przedstawicieli tych ziem bez względu na narodowość, zarówno z okresu przedrozbiorowego, jak i z okresu rządów rosyjskich, szlachty wylegitymowanej i posiadającej udowodnione historycznie szlachectwo. Liczba członków organizacji pozostaje tajna. Ciekawostką jest fakt, że przeważająca większość członków jest wyznania rzymsko-katolickiego, a prawosławni stanowią zaledwie niewielki margines. Działalność Związku wpisuje się w dzieło zachowania tożsamosci narodowej Białorusi.

    Szlachta polska dnia dzisiejszego.

                    Szlachta polska jest widoczna na co dzień na forum publicznym, często w różnych obozach politycznych. Nawet w okresie terroru komunistycznego Książę Krzysztof Radziwiłł (1898-1986), przedwojenny senator BBWR, był posłem na Sejm z ramienia SD i pełniącym obowiązki szefa protokołu dyplomatycznego16.

                    Były minister obrony narodowej Hrabia Bronisław Komorowski jest od 1989 roku posłem na Sejm, a obecnie jest również marszałkiem Sejmu RP. Wcześniej długoletnim posłem był Książę Włodzimierz Puzyna, a charakterze wiceministra szkolnictwa urzędowała Księżniczka Anna Radziwiłłówna (1939-2009). Wreszcie Dominik Ks. Radziwiłł jest od niedawna wiceministrem finasów w rządzie Platformy Obywatelskiej. Ród hrabiów Zamoyskich był reprezentowany przez lata w Senacie i w samorządzie. W obozie lewicowym na ławach sejmowych zasiadali bądź zasiadają m.in. Aleksander Jaxa-Małachowski (1924-2004) i Witold Gintowt-Dziewałtowski. Wieloletnim posłem senatorem, a następnie parlamentarzystą europejskim był Andrzej Wielowieyski h. Półkozic. W Parlamencie Europejskim zasiadał do niedawna Marcin Libicki h. Jelita17. Obecnie zasiadają w nim również Róża Maria z Woźniakowskich h. Prawdzic Gräfin von Thun und Hohenstein  i Jacek Saryusz Wolski h. Jelita (drugą kadencję). W dyplomacji ambasadorem RP w Oslo był Książę Stanisław Czartoryski, a prezesem Naczelnej Izby Kontroli jest Hrabia Jacek Jezierski.

                    Przedstawiciele znamienitych rodów próbują również sił w interesach (Czartoryscy, Potoccy czy Radziwiłłowie).

                    W nauce polskiej czasów PRL i dzisiaj odnajdujemy wiele historycznych nazwisk, jak Jeleński, Kelles-Krauz, Morstin (Morsztyn), Moysa-Rossochacki, Mycielski, Skarżyński, Szeptycki czy Ostoja-Zagórski.

                    Minione wybory samorządowe przyniosły na północnym i wschodnim Mazowszu, w okolicach Ciechanowa, Łomży, Ostrołęki i Przasnysza, gremialny powrót miejscowej drobnej szlachty, osiadłej od kilkuset lat, która zdobyła w niektórych gminach prawie połowę mandatów radnych. Jak słusznie zauważył autor książki o tamtejszej szlachcie, Adam Pszczółkowski - „ludzie wybierają ich do lokalnych władz, bo z tradycji przekazywanej z pokolenia na pokolenie wiedzą, że oni są "swoi" w najlepszym tego słowa znaczeniu. Wyborcy są przekonani, że te osoby kierują się honorem, są mniej podatne na korupcję, lepiej rozumieją dobro wspólne. Z kolei potomkowie arystokratycznych i szlacheckich rodzin zdają sobie sprawę z tego, że wyborcy oczekują od nich wyższych standardów”18.

    © Tomasz Lenczewski
    Artykuł ten został opublikowany pierwotnie na łamach „Pro Fide, Rege et Lege” nr 45/2003, s. 16-21. Tutaj podaję go ponownie w nieco zmienionym kształcie wskutek zdezaktualizowania imformacji odnośnie pewnych organizacji oraz osób współczesnych.
    — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — —
  • 1 Kwestia tytułów rodowych i szlachectwa według prawa polskiego. Referat dr Jerzego Pogonowskiego – „Miesięcznik Heraldyczny” XIV: 1935, s. 175-176.
  • 2 Stanisław Cat-Mackiewicz, Piłsudski herbu Kościesza. O prawną rezurekcję herbów rodzinnych – „Słowo”, r. XVIII, nr 208: Wilno 31 VII 1939, s. 1.
  • 3 S. Konarski, O heraldyce i heraldycznym snobizmie, wyd. 2, Warszawa 1992, s. 7.
  • 4 Miał okazję przekonać się o tym Książę Albert Światopełk-Czetwertyński protestujący bezskutecznie przed NSA przeciwko przyjęciu przez pannę Iwonę Mlosek nazwiska swojej babki Księżniczki Barbary Światopełk-Czetwertyńskiej (Agnieszka Dziurda, Nowoczesna jak księżniczka Diana [w:] „Życie” z 14 IV 1998, s. 11)
  • 5 „Nazwisko ze szlachecką partykułą” [w:] „Rzeczpospolita”, nr 191 (5051) z dn. 17 VIII 1998 r., s. 16 („Prawo co dnia”).
  • 6 Przemówienie dr Andrzeja Ciechanowieckiego z okazji otrzymania godności honorowego członkostwa Polskiego Towarzystwa Heraldycznego w dniu 7 XII 1991 r. w Warszawie [w:] Andrzej Stanisław Ciechanowiecki, Warszawa ok. 1992, s. 44.
  • 7 Mimo całej sympatii do zamierzenia wypada zauważyć, że stworzenie urzędu państwowego, choć atrakcyjne pod względem prestiżowym czy nawet fiskalnym, byłoby zaprzeczeniem ducha szlacheckości, gdyż sprawy związane ze szlachectwem i tytułami egzystują w zupełnie innym wymiarze niż ustroje republikańskie!
  • 8 Przedmiotem niniejszego artykułu nie są organizacje pseudo szlacheckie działające w Polsce lub związki formalne bądź nieformalne Polaków za granicą, powstałe dla uwiarygodnienia rzekomych czy urojonych tytułów swoich członków czy też należące do międzynarodówki handlującej godnościami i odznaczeniami (m.in. fałszywe zakony rycerskie czy kapituły orderowe).
  • 9 Spis członków Klubu Szlacheckiego w Wilnie na 1926/7 rok, Wilno 1927.
  • 10 Najnowszą próbę charakterystyki tej organizacji podjął Patryk Tomaszewski (Toruń) w artykule Działalność Związku Szlachty zagrodowej i próby jego wykorzystania w walce o repolonizację ziem południowo wschodnich II Rzeczypospolitej – „Verbum Nobile. Pismo srodowiska szlacheckiego”, nr 17: 2008, s. 10-15.
  • 11 Spis członków Kresowego Związku Ziemian, Warszawa 1938.
  • 12 Lista członków Klubu Myśliwskiego w Warszawie 1934.
  • 13 Lista członków Towarzystwa Zachęty do Hodowli Koni w Polsce, Warszawa 1930.
  • 14 Wykaz członków Polskiego Towarzystwa Heraldycznego z dnia 1 I 1934 r.
  • 15 „Miesięcznik Heraldyczny”, r. XVII: 1938, s. 47 i 48.
  • 16 Wcześniej szefem był Adam Gubrynowicz Baron [sic!] de Mengen, bliski współpracownik Hr. Ludgarda Grocholskiego.
  • 17 Szlachectwo Lidii z Ulatowskich Geringer de Oedenberg z PE ze względu na fakt, że nosi nazwisko po byłym mężu jest dyskusyjne (brak wiarygodnych informacji o jej własnym rodowodzie).
  • 18 Sławomir Sieradzki, Burmistrz herbowy, Tygodnik „Wprost”, nr 1047 z 22 XII 2002, s. 51.